Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mongolia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mongolia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 sierpnia 2015

Pa! Pa! Mongolia



Po powrocie z pustyni zostaje nam jeden dzionek w UB. Pożytkujemy go na pójście na koncert do TUMEN EKH – grupa prezentująca tradycyjne pieśni, muzykę i tańce mongolskie. Jesteśmy oczarowani gardłowym śpiewem jednego kolesia. To co wyprawia ze swoim głosem wydaje się wręcz niemożliwe. Nie jest to tylko śpiewanie ‘zachrypniętym głosem’, to wiemy, ale tyle różnych dźwięków na raz z jednego gardła – nie sa mo wi te!!! Podczas występu grupy śpiewaków, w trakcie refrenu, niestety dostaję ataku śmiechu czyli głupawki. Dwie przepięknie ubrane w tradycyjne Mongolskie stroje panie śpiewają: kulki, kulki, na co trzech (równie pięknie i zdobnie ubranych) panów odpowiada kulki, kulki, kulki. Nawet jak o tym piszę to zaśmiewam się jak głupol.

wtorek, 25 sierpnia 2015

Życie codzienne na pustyni

 
Mongolskie rodziny żyjące na kamienisto-piaszczystej pustyni Gobi w miarę możliwości zajmują się hodowlą zwierząt. Czasem są to wielbłądy innym razem kozy. Hodowla kilkudziesięciu kóz zwykle jednak wystarcza jedynie aby skromnie żyć, a wielkość stada jest zdeterminowana ilością rąk do pracy czyli faktycznie liczbą domowników w gerze.

Jacek.

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Jeszcze więcej Gobi


Ruszamy autobusem do oddalonego o 550 kilometrów Dalanzadgad. Docieramy wczesnym popołudniem więc jeszcze tego samego dnia udaje nam się ogarnąć kierowcę i auto. Wytargowaliśmy zadowalającą nas cenę, a w dodatku spotykamy parkę z Hiszpanii w trakcie ogarniania tego samego tematu, dołączają więc do nas. Dzielimy się kosztami i już w ogóle jest git. Ferran i Lupe przyjechali tu jednym motorem, prosto z Hiszpanii więc dla nich 3 dniowy odpoczynek od swego pojazdu to główny cel :)

środa, 19 sierpnia 2015

‘Sanatorium’ czyli złe dobrego początki



Niestety mój ból kręgosłupa wciąż nie mija. Nie obejdzie się chyba bez wyleżenia, bo przez siedem dni po kontuzji, jeżdżąc dzień w dzień po wertepach, tylko go dobiłam. Mamy super lokum z gerami na dachu, w dodatku w samym centrum miasta. Poza tym po trzech miesiącach podróży zasłużyliśmy na dłuższą stopkę w jednym miejscu. Takie dwie pieczenie na jednym ogniu. 

wtorek, 4 sierpnia 2015

MONGOLIA – wyprawa na zachodnie rubieże / część 6


Dziś dowiedzieliśmy się, przypadkiem, że ekipa ustaliła, iż wracamy jeden dzień później niż zakładał początkowy plan. Dla mnie jest to średnia wiadomość bo plecy dalej mnie bolą, ale cóż, jak mus to mus. Bez komentarza. Wczoraj nie udało nam się dojechać do zaplanowanego celu, nockę spędziliśmy po środku niczego. Docieramy nad jezioro UVS a tu, cały brzeg osaczony przez turystów. Samochody, motory, namioty, grillowanie na całego, kąpiele po kolana w wodzie, wow. Okazuje się, że jest to jezioro, które każdy Mongoł pragnie zobaczyć. A no widać wszyscy skrzyknęli się właśnie na dziś dzień. Szef zarządza rozbijanie namiotów na błotnisto-bagnisto-śmierdzącym glonem brzegu. Moje plecy słysząc to aż się przeprostowały. Dostaję za to dodatkową karimatę :)

środa, 29 lipca 2015

MONGOLIA – wyprawa na zachodnie rubieże - Kazachowie



Kazachowie zamieszkują również tereny okalające jezioro Khoton. Jedna z napotkanych rodzin żyje w okolicznej dolinie już ponad 20 lat przenosząc się jedynie o kilka kilometrów w niższe partie gór na okres zimowy.

Jacek.


piątek, 24 lipca 2015

MONGOLIA – wyprawa na zachodnie rubieże / część 5


Piękny poranek. O wybrykach naszego kierowcy nikt nie wspomina. Ani nikt go nie gani, ani on nie przeprasza. Dla mnie jest to niebywałe. Nie wtrącam się. Widocznie zamiatanie pod dywan jest tu mile widziane. Już taka ich panie metodka! Dojeżdżamy do prowincji Bayan-Ulgi, którą zamieszkuje grupa etniczna Kazachów. Ludzie stąd mówią nawet w innym języku, który nie jest zrozumiały dla Mongołów. Ich gery również znacznie się różnią od tych dotychczas spotkanych: są większe, dużo większe i w środku są ładniej zdobione. Mają łóżka z baldachimami i powieszonymi nad głowami amuletami odstraszającymi złe moce, konstrukcję podtrzymuje jedna belka, nie dwie, jest stół i krzesełka a ściany są obleczone kolorowymi materiałami w tradycyjne wzory. Ślicznie. Kuchnia Kazachska również trochę się różni. Jest oczywiście mięso, herbata i produkty mleczne ale troszkę w innym wydaniu. Odwiedzamy też rodzinę, która ma pięciu synów i wszyscy są zapaśnikami więc ger przystrojony jest głównie ich medalami, a przed wejściem rozstawiona jest własnej roboty siłka.

środa, 22 lipca 2015

MONGOLIA – wyprawa na zachodnie rubieże / część 4



Plan jest taki, że aby zdobyć górę SUTAI leżącą na wysokości 4220 m. n. p. m. musimy wyruszyć bardzo wcześnie rano. Cały dzień więc organizujemy się, Gaana zdobywa info odnośnie podejścia i warunków tam obecnie panujących. Zabieramy też po drodze nowego członka ekipy: Otho – kolesia poznaliśmy już wcześniej, to on obskurowywał marmuta. Cieszymy się bo jest mega kozakiem. Przez dwa miesiące szedł samotnie przez Gobi z 40 kilogramowym plecakiem. Jego plan jest taki aby przejść całą Mongolię z buta, superancko, czyż nie? 

poniedziałek, 20 lipca 2015

MONGOLIA – wyprawa na zachodnie rubieże / część 3



Kolejnego dnia, swoim rozległym krajobrazem wita nas słynna pustynia GOBI. Jesteśmy bardzo podekscytowani, a tutejszy upał to już inna bajka, w końcu to pustynia! Mijamy stada wielbłądów, których pasą się tu setki. Hoduje się je głównie do transportu oraz dla wełny, ale również dla mleka i mięsa. Nad tymczasowym jeziorem Bogd uczestniczymy w stawianiu Buddyjskiej stupy. Całe przedsięwzięcie nadzoruj specjalnie zaproszony w tym celu z Indii mnich (rodzina fundująca stupę musi o to wszystko zadbać). Zostajemy poczęstowani pysznym jogurciko-kefirkiem, słono kwaśnym. I kolejna niespodzianka na trasie. Odwiedzamy sławne miejsce w okolicy mianowicie pomnik konia, który w ciągu 13 lat wygrał 10 biegów podczas Naadamu. Taki koń to duma dla miasteczka, a nawet dla całej prowincji. Nie wspominając jakim poważaniem cieszy się jego właściciel. 

sobota, 18 lipca 2015

MONGOLIA – wyprawa na zachodnie rubieże / część 2



Po pamiętnej nocy (przyznam, że otwarcie było jak z tak zwanej grubej rury) ruszamy dalej w trasę. Pierwszym punktem, który odwiedzamy jest wodospad Ulaan tsutgalan. Bardzo popularne miejsce wśród Mongołów więc jest dość tłoczno. Nie umniejsza to w ogóle urokowi tego miejsca. Robimy spacerek w górnej części wodospadu, w dolnej części wodospadu, wzdłuż rzeki. Elegancko. Pogoda wciąż deszczowa – kropi i mży. Podczas dalszej drogi zapowiada się kilkukrotne przeprawianie się przez rzekę więc zatrzymujemy się na trasie aby sprawdzić auto i ewentualnie je podrasować.

środa, 15 lipca 2015

MONGOLIA – wyprawa na zachodnie rubieże / część 1


Troszkę zamuliliśmy, ale jak się okazuje po dotarciu na miejsce zbiórki, nie my jedni. Na organizatora, zwanego później liderem – najbardziej doświadczonego członka załogi, czekamy ponad godzinę, a na koleżankę, która odpowiedzialna była za zaprowiantowanie 2 godziny. Nikt nawet nie mruknął na ten fakt. Naszym pojazdem na najbliższe 3 tygodnie jest UAZ 452. Niestety wersja jest bagażnika na dachu, a patrząc na te wszystkie klamoty, które musimy jakoś ze sobą zabrać, marnie to widzę. Jest nas dziesięcioro: Odsy - marketingowiec, Zolo – księgowa, Tamir – grafik, Luya – IT, Nome – była modelka, Ania – Ania, Undra – menadżer restauracji, Gana – nauczyciel i Bagi – kierowca, plus oczywiście nasza dwójka. Każdy ma po kilka toreb, w jednej wielka poduszka pierzasta, w drugiej kołdra, w trzeciej materac, taki wojskowy, w czwartej jakieś ciuchy no i jeszcze nie zapominajmy o plecaczku podręcznym bądź też torebuni. 

wtorek, 14 lipca 2015

długo oczekiwany NAADAM czas zacząć



A wiec nadszedł 11 lipca - wyczekiwany Naadam. Koło południa jedziemy z Battsetseg około 40 km za miasto aby obejrzeć wyścigi konne. Jeźdźcy są w wieku 4-12 lat, najmłodsze konie natomiast mają lat 5. Wyścigi są dzielone na kategorie względem wieku konia, nie jeźdźca. Dlatego też udział w nich biorą dzieci, chodzi o jak najmniejsze obciążenie konia. Wygrać może nawet koń, który strąci jeźdźca podczas biegu. Teraz tak, do niedawna jeźdźcy jeździli bez kasków - teraz kaski mają wszyscy ale jest to jedyny chyba obowiązujący nakaz bo wielu z nich jest bez siodeł i butów.

piątek, 10 lipca 2015

UŁAN BATOR - no to sie zaczęło...


Mieszkanie naszej pierwszej mongolskiej koleżanki jest 3 min. od głównego placu UB - Czyngis-chana. Battsetseg zostawia nas ze swoim kolegą, a sama idzie na kolację na miasto :) Odsy gotuje nam pierwszą mongolską kolację (tzn. Jackowi): mięso i słonina w kawałkach ugotowana w osolonej wodzie z czosnkiem, a to wszystko zasypane mąką. Ja dostaję makaron z pokrojonym na tej samej desce co mięso i słonina bakłażanem, i zasolonym porem ze słoika. Już wiem, że nie będzie mi tutaj łatwo ;) Na noc zawędzamy się papierosami i idziemy spać. Ale nie takie to proste (teraz mamy czas +7) – zasypiamy dopiero nad ranem.