Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ułan Bator. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ułan Bator. Pokaż wszystkie posty
piątek, 28 sierpnia 2015
Pa! Pa! Mongolia
Po powrocie z pustyni zostaje nam jeden dzionek w UB. Pożytkujemy go na pójście na koncert do TUMEN EKH – grupa prezentująca tradycyjne pieśni, muzykę i tańce mongolskie. Jesteśmy oczarowani gardłowym śpiewem jednego kolesia. To co wyprawia ze swoim głosem wydaje się wręcz niemożliwe. Nie jest to tylko śpiewanie ‘zachrypniętym głosem’, to wiemy, ale tyle różnych dźwięków na raz z jednego gardła – nie sa mo wi te!!! Podczas występu grupy śpiewaków, w trakcie refrenu, niestety dostaję ataku śmiechu czyli głupawki. Dwie przepięknie ubrane w tradycyjne Mongolskie stroje panie śpiewają: kulki, kulki, na co trzech (równie pięknie i zdobnie ubranych) panów odpowiada kulki, kulki, kulki. Nawet jak o tym piszę to zaśmiewam się jak głupol.
środa, 19 sierpnia 2015
‘Sanatorium’ czyli złe dobrego początki
Niestety mój ból kręgosłupa wciąż nie mija. Nie obejdzie się chyba bez wyleżenia, bo przez siedem dni po kontuzji, jeżdżąc dzień w dzień po wertepach, tylko go dobiłam. Mamy super lokum z gerami na dachu, w dodatku w samym centrum miasta. Poza tym po trzech miesiącach podróży zasłużyliśmy na dłuższą stopkę w jednym miejscu. Takie dwie pieczenie na jednym ogniu.
wtorek, 14 lipca 2015
długo oczekiwany NAADAM czas zacząć

A wiec nadszedł 11 lipca - wyczekiwany Naadam. Koło południa jedziemy z Battsetseg około 40 km za miasto aby obejrzeć wyścigi konne. Jeźdźcy są w wieku 4-12 lat, najmłodsze konie natomiast mają lat 5. Wyścigi są dzielone na kategorie względem wieku konia, nie jeźdźca. Dlatego też udział w nich biorą dzieci, chodzi o jak najmniejsze obciążenie konia. Wygrać może nawet koń, który strąci jeźdźca podczas biegu. Teraz tak, do niedawna jeźdźcy jeździli bez kasków - teraz kaski mają wszyscy ale jest to jedyny chyba obowiązujący nakaz bo wielu z nich jest bez siodeł i butów.
piątek, 10 lipca 2015
UŁAN BATOR - no to sie zaczęło...
Mieszkanie naszej pierwszej mongolskiej koleżanki jest 3 min. od głównego placu UB - Czyngis-chana. Battsetseg zostawia nas ze swoim kolegą, a sama idzie na kolację na miasto :) Odsy gotuje nam pierwszą mongolską kolację (tzn. Jackowi): mięso i słonina w kawałkach ugotowana w osolonej wodzie z czosnkiem, a to wszystko zasypane mąką. Ja dostaję makaron z pokrojonym na tej samej desce co mięso i słonina bakłażanem, i zasolonym porem ze słoika. Już wiem, że nie będzie mi tutaj łatwo ;) Na noc zawędzamy się papierosami i idziemy spać. Ale nie takie to proste (teraz mamy czas +7) – zasypiamy dopiero nad ranem.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


