Kurcze, a miało być z górki. Okazało się, że z 3090 m n.p.m. musimy wjechać na 4100 m n.p.m., jakieś 50 kilometrów pod górkę przed nami. Lekko nie jest. W dodatku wieje tak, że nawet jak jest z górki to trzeba pedałować bo inaczej rowery w końcu się zatrzymują. Po kilku godzinach docieramy nad jezioro Karakul położone na wysokości 3600 m n.p.m. Stojąc u jego brzegów mamy widok na trzy wielgasy: Kongur Tagh (7649 m), Muztagh Ata (7546 m), i Kongur Tiube (7530 m).
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karakorum Highway. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karakorum Highway. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 20 września 2015
Taxkorgan/Kaszgar - … a miało być z górki!
Kurcze, a miało być z górki. Okazało się, że z 3090 m n.p.m. musimy wjechać na 4100 m n.p.m., jakieś 50 kilometrów pod górkę przed nami. Lekko nie jest. W dodatku wieje tak, że nawet jak jest z górki to trzeba pedałować bo inaczej rowery w końcu się zatrzymują. Po kilku godzinach docieramy nad jezioro Karakul położone na wysokości 3600 m n.p.m. Stojąc u jego brzegów mamy widok na trzy wielgasy: Kongur Tagh (7649 m), Muztagh Ata (7546 m), i Kongur Tiube (7530 m).
czwartek, 17 września 2015
Taxkorgan/Kaszgar – … a jak stąd daleko do Chin?
Spotykamy się w południe z Matanem i już w trójkę jedziemy na dworzec autobusowy aby znaleźć dostawczaka, który zabierze nas i nasze rowery do położonego ponad 300 kilometrów dalej Taxkorgan. Nie bez przygód udaje nam się znaleźć chętnego. Małe kombinacje aby nas wydoić ale nie dajemy się i o 14 ruszamy z Kaszgaru. Fajnie bo podczas całej trasy możemy zobaczyć co nas będzie czekało w drodze powrotnej. Uuuuu, machamy ogonkami, jest pięknie. Ośnieżone siedmiotysięczniki są na wyciągnięcie ręki.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

